Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzja. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 26 sierpnia 2012

DREAM FRESH 8-IN-1 BB CREAM od Maybelline - recenzja



Jakiś czas temu odwiedzając Rossmanna skusiłam się na kupno „BB cream-u” od Maybelline. Zauważyłam, że ostatnio wiele zachodnich marek na fali popularności azjatyckich BB creamów wypuściło na rynek swoje niezbyt wierne odpowiedniki.
Poniżej możecie zapoznać się z moją oceną, która nie ma na celu pokazania tego produktu na tle azjatyckich BB creamów, lecz jest jedynie subiektywną relacją z używania tego produktu przez około miesiąc.

Krem dostępny jest m.in w drogeriach Natura i Rosmmann. Możemy dostać go w 3 odcieniach. Za 30 ml produktu musimy zapłacić ok. 20 zł. Krem ważny jest 12 miesięcy od otwarcia.

Co obiecuje nam producent i jak to się ma do rzeczywistości:
  1. Efekt naturalnego rozświetlenia – fałsz. Cera świeci się w nieładny, nienaturalny sposób. Najgorsze ze tego pobłysku nie przykrywa nawet puder bambusowy. Próbowałam aplikacji pędzlem, a potem niezawodnego wciskania pudru wacikiem - nic to nie daje, cera w dalszym ciągu błyszczy się nieestetycznie.
  2. Wyrównanie kolorytu – produkt bardzo dobrze sobie z tym radzi. Wybrałam kolor light. Będzie pasował dziewczynom o średnio jasnej karnacji. Idealnie stapia się z cerą , jednak jego beżowy odcień bez żółtych tonów (które preferuję) daje lekko różowy efekt.
  3. Spf 30 – na plus!
  4. Nawilżanie przez cały dzień – czy nawilża trudno mi powiedzieć, ale na pewno nie wysusza i nie eksponuje suchych skórek.
  5. Koryguje niedoskonałości – nie wiem do końca jak tę dwuznaczność rozumieć. Nie kryje, jeśli o to producentowi chodzi, ale osoby bez większych zmian powinny być zadowolone z efektu. Czy koryguje? W sensie leczy? Niepokoi mnie Ethylhexyl Palmitate jako drugi w składzie – potencjalny zapychacz. U mnie (odpukać) na razie nic pojawiły się żadne nowe niespodzianki.
  6. Nietłusta formuła – niby konsystencja jest lekka i szybko się wchłania, ale twarz nieprzyjemnie się świeci (to bez wątpienia największa wada tego kremu)
  7. Widoczne wygładzeniezgadzam się. Zmarszczki i pory skóry są dużo mniej widoczne. Aplikacja jest prosta i przyjemna, a trwałość wyjątkowo długa (u mnie to ok. 6 – 8 godzin).
  8. Uczucie świeżości – mam wątpliwości, na pewno nie ma uczucia ciężkości, ale ten połysk...
Podsumowując:
Krem mogę polecić osobom nie mającym większych problemów z cerą, które liczą jedynie na wyrównanie kolorytu i ochronę przeciwsłoneczną. To taki zwykły kremem koloryzującym nazwany chwytliwie kremem BB. Byłby przyzwoity gdyby nie ten blask (wiem, powtarzam się) nie do zmatowienia. Nie do końca odpowiada mi też jego odcień. Ot, taki kosmetyk... nie kupię go ponownie, ponieważ pewnie będę chciała spróbować czegoś nowego.

odcień light. Odcień początkowo prezentuje się dość ciepło, jednak po stopieniu się ze skórą wydaje się lekko chłodny. 

Używałyście tego kremu lub innych tego typu? Co myślicie o tego typu wynalazkach? Pozdrawiam:)

czwartek, 14 czerwca 2012

Rodzina Borgiów - recenzja pierwszego sezonu


                                                                                                          źródło

Ostatnio w serialowym świecie było troszkę głośniej o Rodzinie Borgiów (The Borgias) ze względu na wypuszczenie drugiego sezonu, który obecnie dobiega już końca. Ja natomiast chciałabym napisać parę słów o sezonie pierwszym tegoż serialu. Zapraszam:)

Obejrzałam w prawdzie pierwszy odcinek drugiego sezonu, ale utwierdził mnie tylko w przekonaniu, że nie warto dalej tracić na ten serial czasu (oby na przeczytanie tej recenzji było warto;)). Właściwie przez cały pierwszy sezon miałam mieszane uczucia i gdyby nie mój facet to pewnie przerwałabym oglądanie już po kilku pierwszych odcinkach. Dlaczego tak się nie stało? Mam z serialami tak, że szybko przywiązuje się do bohaterów i jestem ciekawa ich dalszych losów. Nie mogę jednak powiedzieć o Rodzinie Borgiów ani jednego dobrego słowa. Dziwi mnie brak krytycznych recenzji na ich temat. Jeśli się z jakąś spotkałyście – będę wdzięczna za informację:)

Akcja serialu toczy się w renesansowym Rzymie (na przełomie XV i XVI wieku) podczas panowania papieża Aleksandra VI (czyli naszego Borgii).
Serial rozpoczyna się w momencie gdy Rodrigo Borgia sięga po tiarę papieską. Podstawowy watek serialu stanowi walka z głównym oponentem papieża - kardynałem de la Rove, który prowadzi krucjatę przeciwko papieżowi. Jego nadrzędnym celem jest detronizacja Borgii. Do tego niełatwego zadania potrzebuje sprzymierzeńców i szuka ich we władcach skłóconych ze sobą włoskich miast-państw (Włochy zjednoczyły się dopiero w 1861 roku (źródło)), docierając aż do króla Francji (roszczącego sobie prawa do Neapolu). Na zderzeniu wojsk francuskich z wojskami papieskimi sezon się kończy.
Papież zajmuje się głównie utrzymaniem u władzy, zdobywaniem nowych wpływów i likwidowaniem opozycji. To serial o okrutnych, pozbawionych moralności ludziach, a jednocześnie postaci są w taki sposób poprowadzone, że możemy je polubić.

W serialu jest 7 głównych bohaterów:
papież Aleksander VI (Rodrigo Borgia)

Casare Borgia- najstarszy syn, mianowany przez ojca na kardynała (ciekawy to widok na tle trzy razy starszej od niego reszty kardynałów)

Juan Borgia – młodszy syn, dowódca armii papieskiej, mimo że kiepski z niego strateg

Lukrecja Borgia- córka papieża, traktowana jako karta przetargowa w polityce ojca (zaskakują jej prawie białe włosy i takaż cera; patrząc na resztę śniadej rodzinki, widz zastanawia się skąd się ta nordycka piękność wzięła biorąc pod uwagę kraj ich pochodzenia – Hiszpanię)

najmłodszy syn Jaffa

Vanozza Cattanei - matka powyższej czwórki i dawna kurtyzana, niestety wypadła z łask papieża na korzyść

Giulii Farnese - nowej kochanicy papieża

Miałam duże oczekiwania jeśli chodzi o pokazanie tła historycznego, niestety nie znajdziemy tu bardziej wnikliwego obrazu epoki.
Drażni mnie użycie w tym kontekście języka angielskiego, choć wiem ze naiwne jest z mojej strony marzyc o włoskiej wersji językowej w amerykańskiej produkcji :p. Nie mogę znieść tego jak Lukrecja wymawia: Dżulia Farnesej (to coś w stylu włoskiego akcentu Brada Pitta z Bękartów Wojny, tyle że w Rodzinie Borgiów nie jest to śmieszne...)

Serial reklamowany był jako pełen intryg i tajemnic, więc radzę tym, którzy go takim okrzyknęli, obejrzeć Gossip Girl i już więcej nie popełniać błędów na poziomie definicji. Dostajemy głównie seks (ten brutalny) i bezsensowną przemoc.
Wiele wątków wydaje mi się nie zgodnych z prawda historyczną, wiele jawnie razi. Oglądanie dupczącego papieża nie należy do moich ulubionych rozrywek, a liczne w serialu gwałty i wyrafinowana przemoc nie powodują na mojej twarzy wypieków.
Historia jest przewidywalna, i nawet ogromny przepych z jakim ten serial jest nakręcony, nie jest nam w stanie tego zrekompensować. Bardziej wymagający odbiorca nie będzie usatysfakcjonowany tak płytkim poprowadzeniem całej opowieści. Szkoda.

Teraz chciałabym obejrzeć miasteczko Twin Peaks:) a Wy jakie seriale oglądacie? Możecie mi coś polecić?

Na koniec zdjęcie koktajlu z truskawek, banana i mleka kokosowego, jestem na przekór różowa;)
paznokcie: Wibo, Your fantasy, nr35, niestety zdjęcie nie oddaje tego koloru, w rzeczywistości jest jednak chłodniejszy



Zdjęcia bohaterów serialu pochodzą z Filmwebu